Po chwilowym słodkim nieróbstwie, kiedy nie goniły mnie żadne terminy, nabrałam sił i chęci na nowe doświadczenia :) Rękodzielnicze. Uprzedzam-będzie długo :)
Najpierw stwierdziłam, że dam nowe życie zakładce do książki. Stara była taka zwyczajna, reklamowa bym nawet rzekła. Wyjęłam więc mój skromniutki arsenał scrapowy, pomyślałam, pocięłam i powstała. Zdjęcia przed operacją i efekty końcowe:
Za tło posłużył mi papier Crafty Moly "Namiętność", który dostałam od Yagoshki :) Girlandy powstały z użyciem świątecznego (kolekcja Pierwsza Gwiazdka) papieru Altair Art "Finnegans wake", nawet literki z nazwy papieru zrecyklingowałam :) Dorysowałam też przeszycia. Testowania doczekał się też sprezentowany przez Kamilkę dziurkacz brzegowy z serduszkami. Pasiaste literki wycięłam ot tak z papieru "Candles" (też kolekcja Pierwsza Gwiazdka) z Altair Art. A kwiatuszek dostał nowe życie, bo czapka dziewczęca, której był ozdobą, okazała się za mała.
Zakładka spełnia już swą zaszczytną rolę przy moim odkrywaniu "Hrabiego Monte Christo" :)
Zgłaszam ją do wyzwań:
- Love is in the air wyzwanie z gościem na blogu Rapakivi, gdzie zainspirowały mnie serduszka i moje zamiłowanie do książek
Chęć do spróbowania czegoś nowego dopadła mnie też koralikowo. Szyję bransoletę peyotową wg wzoru Exstrano "Dancing Flowers". Super sprawa, ale-matko kochana-ile to pracy. Efekty jednak wynagradzają tą dłubaninę :) Tak się prezentuje połowa pracy :)